Reklama
  • Poniedziałek, 13 marca (08:00)

    Czy korzystanie z telefonów komórkowych zwiększa ryzyko raka?

Czy korzystanie z telefonów komórkowych zwiększa ryzyko zachorowania na raka? Tak – mówią jedne badania. Nie – twierdzą inne. Gdzie leży prawda? I co możemy robić, aby zabezpieczyć się przed potencjalnie szkodliwym wpływem tej wszechobecnej technologii?

W samym 2016 roku sprzedano ponad miliard telefonów komórkowych. Liczba abonentów na całym świecie jest pięć razy wyższa. To rewolucja na niespotykaną dotąd skalę. Jeszcze sto lat temu nikomu nawet się nie śniło, że kontakt z człowiekiem mieszkającym po drugiej stronie globu może być tak prosty.

Reklama

Dzięki przenośnym telefonom oszczędzamy także czas – nie musimy stać w kolejkach czy składać osobistych wizyt w urzędach, gdyż wiele spraw możemy załatwić na odległość z dowolnego miejsca na świecie. Nic dziwnego, iż coraz więcej osób nie potrafi wyobrazić sobie życia bez komórki w dłoni. Zwłaszcza że najnowsze modele smartfonów już dawno przestały pełnić funkcję wyłącznie komunikacyjną – współczesny ­telefon to również aparat foto­graficzny, mobilny komputer, odtwarzacz wideo, sprzęt grający, nawigacja, notatnik i latarka.

Ten idealny obrazek psuje tylko jedna kwestia: potencjalne zagrożenie płynące z emitowanych przez przenośne telefony fal elektromagnetycznych. Co rusz podnoszą się głosy ekspertów ostrzegających, że zbyt częste korzystanie z tego techno­logicznego dobrodziejstwa przyczynia się do rozwoju nowotworów mózgu.

Czyżbyśmy na własne życzenie fundowali sobie neurologiczną apokalipsę? Oto najnowsze ustalenia nauki!

Trzydzieści minut do raka

Sporadyczne słowa krytyki pod adresem komórek pojawiały się w zasadzie od momentu ich wynalezienia, lecz intensywne badania zaczęto prowadzić dopiero niedawno. Czerwoną lampkę zapaliła w 2011 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), publikując kontrowersyjny raport sporządzony przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem (IARC).

„Uznaliśmy promieniowanie generowane przez telefony komórkowe za potencjalnie rakotwórcze. Stwierdziliśmy, że zwiększone ryzyko wystąpienia glejaka (zwykle złośliwego i śmiertelnego nowotworu mózgu) jest powiązane z używaniem takich urządzeń” – tłumaczono w oświadczeniu.

Pod dokumentem podpisało się 31 naukowców z 14 krajów. Jedno z przytoczonych badań dowodziło, że wśród osób, które przez 10 lat korzystały z telefonu komórkowego przez pół godziny dziennie, ryzyko powstania glejaków wzrastało aż o 40%. Czy zatem powinniśmy jak najszybciej pozbyć się naszych smartfonów? Niekoniecznie. Choć wspomniane zapisy brzmią groźnie, warto zaznaczyć, że wśród czynników, które mogą przyczyniać się do rozwoju nowo­tworów, znalazły się ­także ­solone ryby i marynowane ­warzywa.

Bynajmniej nie oznacza to, że odtąd mamy obawiać się ­telefonów komórkowych oraz przestać jeść śledzie czy korniszony. Eksperci podkreślają, że istotną kwestią jest tu dawkowanie. Poza tym raport nie mówi o tym, co na 100% powoduje raka, a jedynie – co zwiększa ryzyko wystąpienia choroby.

W 2013 roku doktor Leif Salford, szwedzki neurochirurg, który przez 15 lat badał wpływ promieniowania elektromagnetycznego na mózgi tysięcy szczurów laboratoryjnych, nazwał używanie telefonów komórkowych „największym biologicznym eksperymentem w historii”. Z jego prac wynika, że już dwu­godzinne oddziaływanie emitowanymi przez te urządzenia falami prowadzi do zniszczenia aż 2% neuronów u gryzoni.

Gdy zwierzęta poddano wpływowi telefonu przez sześć godzin, dochodziło u nich do zaburzeń pamięci oraz nieodwracalnych zmian genetycznych.

Nowotwór na telefon

Oczywiście nasz organizm nie reaguje na rozmowy telefoniczne tak radykalnie – w przeciwnym razie niemal wszyscy mielibyśmy kłopoty z pamięcią. Mimo to tezy Salforda budzą niepokój. Trzy lata temu w magazynie „British Occupational and Environmental Medicine” ukazał się artykuł, z którego wynika, że korzystanie z komórek faktycznie zwiększa ryzyko zachorowania na raka mózgu.

Badania naukowców z Uniwersytetu w Bordeaux wykazały, iż dotyczy to osób „wiszących na słuchawce” dłużej niż 15 godzin w miesiącu – czyli średnio 30 minut dziennie (przed czym przestrzegało WHO). Prawdopodobieństwo, że rozwinie się u nich glejak bądź oponiak jest znacząco wyższe.

Zespół pod kierownictwem doktor Isabelle Baldi przeanalizował 447 przypadków tych schorzeń, zarejestrowanych we Francji w latach 2004–2006, a następnie porównał je z mózgami 892 zdrowych ludzi.

– U osób, które używają telefonów komórkowych bardzo intensywnie, szczególnie jako narzędzia pracy, ryzyko jest dwukrotnie większe – podsumowuje badaczka. Co interesujące, rzeczone guzy pojawiają się nie – jak mogłoby się wydawać – po stronie ucha, do którego najczęściej przykładano aparat, lecz po przeciwnej.

Nie sposób też nie wspomnieć o trzech niezależnych projektach: europejskim Interphone, szwedzkim Hardell i francuskim Cerenat, które również ujawniły zależność między używaniem komórek a nowotworami mózgu.

– Nie dowodzą one konkretnego związku przyczynowo-skutkowego, ponieważ są to badania epidemio­logiczne, jednak nie należy dyskredytować ich wyników ani ignorować tego ostrzeżenia – ostrzega doktor Dariusz Leszczyński, biolog z Urzędu Bezpieczeństwa Radiacyjnego i Jądrowego w Helsinkach.

Szereg wspomnianych analiz sprawił, że w 2015 roku międzynarodowa grupa dwustu specjalistów zaapelowała do Organizacji Narodów Zjednoczonych i Światowej Organizacji Zdrowia z prośbą o interwencję. Zdaniem naukowców trzeba działać natychmiast.

– Wraz z rosnącą popularnością telefonów komórkowych częstość występowania śmiertelnego raka mózgu u młodych ludzi gdzieniegdzie wzrosła nawet trzykrotnie – mówi Martin Blank z Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku.

Montujemy anteny komórkowe na budynkach mieszkalnych, biurach czy szpitalach, a sieci bezprzewodowe i wieże telefoniczne szczelnie wypełniają miasta promieniowaniem. – To szkodzi naszemu DNA – podkreśla naukowiec. Pozostaje więc pytanie: dlaczego nic z tym nie robimy? Odpowiedź jest zaskakująco przewrotna – ponieważ dysponujemy taką samą liczbą badań, które wykazują, że telefony... są całkowicie bezpieczne.

Statystyka ripostuje

Najnowsza ekspertyza pochodzi z maja 2016 roku i dotyczy prawie 35 tysięcy Australijczyków. Specjaliści wykorzystali akta medyczne zgromadzone w latach 1982–2012 oraz informacje o użytkowaniu telefonów komórkowych z okresu 1987–2012.

Szczegółowość danych jest imponująca, bo tamtejsze prawo wymaga rejestrowania każdego przypadku raka. Naukowcy dysponowali więc rozległą wiedzą na temat wszystkich nowotworów w kraju. Dla potrzeb analizy założono, że okres inkubacji choroby wynosi średnio 10 lat – tyle czasu osoby mające raka mózgu musiałyby używać telefonu, żeby można było uznać istnienie związku między pojawieniem się guza a dzwonieniem.

Jak się okazało, korzystanie z komórki nie przekłada się w jednoznaczny sposób na ryzyko zachorowania. Owszem, u mężczyzn zauważono wzrost liczby nowotworów, ale tendencja zwyżkowa wystąpiła jeszcze w latach 80. XX wieku – zanim wynaleziono przenośne telefony.

To niejedyne badania na tak szeroką skalę. Stan zdrowia 420 tysięcy swoich obywateli (i to na przestrzeni dwóch dekad) przeanalizowali dziesięć lat temu Duńczycy. Ich raport na temat możliwego związku przenośnych telefonów z rakiem nie potwierdził wcześniejszych obaw.

„Używanie telefonów komórkowych nie jest kancerogenne i nie grozi zachorowaniem na guza ­mózgu” – oznajmili naukowcy z Wielkiej Brytanii, USA i Szwecji na łamach pisma „Environmental Health Perspectives”.

Nie doszukali się żadnego przekonującego dowodu, który potwierdzałby tezę o szkodliwości urządzeń tego typu. Nie znaleźli też biologicznego mechanizmu wyjaśniającego potencjalne istnienie takiej zależności. W podobnym tonie wypowiadają się członkowie organizacji Cancer Research UK.

– Uważamy, że prawdopodobieństwo jest niezwykle małe – przyznaje Sarah Williams, światowej sławy specjalistka w dziedzinie informacji zdrowotnych i zbierania danych.

Jak pokazują statystyki, telefon faktycznie może przyczynić się do zgonu, lecz nie ze względu na ewentualne ryzyko nowotworów, ale raczej za sprawą pisania SMS-ów w trakcie prowadzenia samochodu. Jakie płyną z tego wnioski? Czy korzystanie ze smartfonów jest szkodliwe? Niestety środowisko naukowe jest w tym względzie mocno podzielone.

Co interesujące – wbrew pozorom – przytoczone badania i ekspertyzy wcale nie muszą się wzajemnie ­wykluczać. Jak to możliwe?

Gdy problem sprawia problem

Szukanie związku między zachorowalnością na nowotwory a korzystaniem z komórek jest niełatwym zadaniem. Telefonia to wciąż stosunkowo nowe zjawisko, więc nie znamy jeszcze długoterminowych skutków oddziaływania fal elektromagnetycznych na ludzki organizm. Możemy o nich mówić jedynie w kategoriach prawdopodobieństwa.

Poza tym istnieje wiele innych czynników, które mogą przyczynić się do rozwoju choroby nowotworowej u danej osoby: tryb życia (sposób odżywiania, palenie, picie alkoholu itd.) czy środowisko, w którym egzystuje (np. stopień zanieczyszczenia powietrza).

Nie bez znaczenia jest też rodzaj telefonu – modele komórek zmieniały się na przestrzeni lat, a współczesne aparaty 3G wydzielają znacznie silniejsze promieniowanie. Wszystko to wprowadza poważne utrudnienia metodologiczne. Choćby z tego względu część ekspertów podważa badania, które doszukują się zależności pomiędzy glejakami a tele­fonami komórkowymi.

– Problem polega na tym, że w przypadku większości czynników środowiskowych ich wpływ na ludzki organizm można ocenić dopiero po kilku dekadach – uważa doktor Keith Black, szef wydziału neurologii szpitala Cedars-Sinai Medical ­Center w Los Angeles. Aby dowiedzieć się, czy korzystanie z telefonów komórkowych faktycznie jest szkodliwe, należałoby zamknąć człowieka w laboratorium i w kontrolowanych warunkach poddawać go promieniowaniu fal elektro­magnetycznych.

Taki eksperyment byłby jednak niemożliwy do przeprowadzenia z oczywistych względów etycznych. Dlatego naukowcy odwołują się do danych pośrednich (np. faktu posiadania komórki), które niekoniecznie dają odpowiedź na nurtujące nas pytanie. Mimo to profesor Anthony Swerdlow z brytyjskiego Instytutu Badań nad Rakiem uważa, że dotychczasowe wyniki testów wcale nie są sprzeczne – po prostu inaczej rozłożono w nich akcenty.

O ile rozsądne korzystanie ze smartfona nie przekłada się na ogólną statystykę zachorowań na nowotwory, to już wśród samych pacjentów z guzami mózgu liczba osób intensywnie używających telefonów jest znaczna. Najbardziej narażeni są ludzie związani ze sprzedażą i biznesem, ponieważ z konieczności spędzają mnóstwo czasu „na słuchawce”.

Zmarły niedawno z powodu glejaka Tomasz Kalita, były rzecznik SLD, uważał, że zachorował, bo w pracy musiał wykonywać nawet 150 telefonów dziennie – znacznie przekraczał więc limit 30 minut rozmów na dobę. Do tej pory nie udało się potwierdzić szkodliwości telefonów komórkowych ani wykazać, że są one w pełni bezpieczne. Tymczasem w walkę z nimi zaangażowali się także prawnicy. W wielu krajach operatorzy musieli procesować się z klientami cierpiącymi na raka mózgu.

Zazwyczaj sędziowie oddalali powództwo z powodu braku wystarczających dowodów, jednak w 2012 roku Sąd Najwyższy we Włoszech orzekł, że związek między nowotworami a przenośnymi telefonami jednak istnieje...

W Austrii, Francji, Niemczech i Szwecji – niezależnie od sporów – doradza się używanie zestawów słuchawkowych, zwłaszcza jeśli poświęca się na rozmowy więcej niż pół godziny każdego dnia.

Poza tym warto trzymać telefon możliwie daleko od głowy, nie spać z nim przy łóżku i powstrzymać się od dzwonienia w samochodzie, jeśli nie jest on wyposażony w zewnętrzną antenę zestawu głośnomówiącego (sygnał emitowany przez aparat w trakcie jazdy musi być silniejszy, żeby przebić się przez metalową karoserię).

Zanim naukowcy będą w stanie jedno­znacznie odpowiedzieć na pytanie, czy korzystanie ze smartfonów jest szkodliwe, może minąć jeszcze wiele lat. Dlatego profilaktycznie lepiej nie nadużywać komórki – i częściej spotykać się z rozmówcami w cztery oczy.

Jak bezpiecznie korzystać z telefonu?

1. W czasie rozmów dłuższych niż kilka minut staraj się nie przykładać telefonu bezpośrednio do ucha. Zamiast tego używaj słuchawek lub zestawu głośnomówiącego.

2. Jeśli rozmawiasz w sposób tradycyjny, regularnie zmieniaj strony głowy, do których przykładasz telefon.

3. Unikaj używania telefonu, gdy sygnał jest słaby lub poruszasz się z dużą prędkością (np. w samochodzie czy pociągu) – wówczas moc promieniowania jest największa.

4. Nie trzymaj telefonu przy łóżku (zwłaszcza pod poduszką) w czasie snu! Budzik w komórce warto zastąpić tym tradycyjnym.

5. Kiedy telefon leży w pobliżu, lepiej, żeby strona z ekranem była zwrócona do naszego ciała, a tył telefonu na ­zewnątrz. Promieniowanie jest wtedy mniejsze.

TEKST: Kamil Nadolski

Zobacz również

  • Niech jedzenie będzie lekarstwem, a lekarstwo jedzeniem – mawiał Hipokrates. Sprawdźmy, czy potrawy... mogą zastąpić leki? więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.