Reklama
  • Poniedziałek, 13 marca (08:00)

    Smog. Cichy zabójca

Nie uderza od razu. Działa powoli i cierpliwie. Cząstki pyłów osadzają się w płucach, a najdrobniejsze z nich przenikają do krwi i wraz z nią docierają do nerek, wątroby, mózgu. Jak groźny jest smog? Ilu Polaków zatruwa każdego roku?

Reklama

Nikt nie spodziewał się katastrofy o takiej skali. Rankiem piątego grudnia 1952 roku tajemnicza mgła zaatakowała Londyn. Właśnie zaczynała się gorączka przedświątecznych zakupów, gdy gęsty, czarny opar opanował miasto. Zdezorientowani londyńczycy zostawiali samochody na ulicach, uciekali do domów, trzymając się ścian budynków, gdyż widoczność w niektórych częściach metropolii spadła do zaledwie paru metrów.

Mgła wsączała się do kin i całkowicie zasłaniała filmy wyświetlane na ekranie. Wkrótce sparaliżowana została komunikacja miejska i pociągi, a lotnisko Heathrow przestało przyjmować samoloty. Stolica Anglii zamarła, pogrążona w mroku i przerażającej ciszy.

Ludzie szybko zaczęli mieć kłopoty z oddychaniem. Nie zdawali sobie sprawy, że to, co dostaje się do ich płuc jest kwaśną i żrącą mieszaniną gazów. Padli ofiarą wyjątkowo toksycznego smogu. Ale dlaczego rześkie, zimowe powietrze niemal z dnia na dzień zmieniło się w śmiercionośną truciznę?

Zanim pojawiła się ciemnoszara mgła, w Wielkiej Brytanii panowały wyjątkowo niskie (jak na tamtejsze warunki klimatyczne) temperatury. Zmarznięci mieszkańcy gorączkowo dorzucali do pieców, przez co kilku­krotnie wzrosło zużycie węgla. Niestety, zawierał on spore ilości związków siarki. Z kominów domostw wydobywało się więc nadzwyczaj dużo SO2, który w wyniku reakcji z parą wodną tworzył słaby kwas siarkowy.

Do tego dołączyły wyziewy fabryk, elektrowni węglowych, tysięcy aut na ulicach, a także bezwietrzna pogoda i tradycyjna angielska mgła. To wystarczyło, by doszło do tragedii. W trakcie pięciu dni, podczas których smog spowijał Londyn, zmarło co najmniej 4000 osób (dwa razy więcej zgonów nastąpiło w kolejnych miesiącach), a 150 000 trafiło do szpitali. Wśród ofiar znalazło się też mnóstwo zwierząt.

Najbardziej lotny z masowych morderców

Przeciętny smog nie jest na szczęście aż tak zabójczy i błyskawiczny w działaniu jak ten londyński z 1952 roku, niemniej szacuje się, że zanieczyszczenia powietrza odpowiadają za 3,5 miliona zgonów rocznie i stanowią jedenastą przyczynę wszystkich śmierci na świecie. Problem jest więc poważny.

Słowo smog jest kombinacją dwóch angielskich wyrazów: smoke (dym) oraz fog (mgła). Opisuje ono nienaturalne zjawisko atmosferyczne, powstające wskutek dwóch czynników: wytwarzanych przez ludzi substancji zatruwających powietrze oraz specyficznych warunków atmosferycznych – znacznego zamglenia i wyżowej, bezwietrznej pogody. W Polsce większość zanieczyszczeń pochodzi z przestarzałych pieców węglowych (opalanych na ogół marnej jakości węglem, plastikiem i odpadami), a także ze spalin samochodowych.

Gdy nie ma wiatru, dymy oraz pyły nie ulatują do góry, ale zostają przy powierzchni ziemi, rozprzestrzeniając się poziomo i w dół. To tworzy szkodliwą zawiesinę, która trafia do naszych płuc. W tym toksycznym koktajlu aż roi się od „piorunujących” składników.

Do najgroźniejszych należą: sadza, pyły zawieszone (PM2,5, PM10), dwutlenek siarki, tlenek azotu, ołów, rtęć, silnie rakotwórczy benz­piren (ten sam co w papierosach), dioksyny (truto nimi prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenkę) oraz ozon troposferyczny (tzw. „zły ozon”, znajdujący się w najniższej warstwie atmosfery). Dwutlenek siarki i dwutlenek azotu podrażniają drogi oddechowe, spojówki i skórę.

Zaatakowany organizm radzi sobie, jak potrafi: kaszlem, nasilonym wydzielaniem śluzu, łzawieniem, lecz te mechanizmy obronne nie rozwiązują problemu. Stanowią jedynie swego rodzaju sygnał alarmowy, z powodu zanieczyszczeń jesteśmy bowiem narażeni na dużo poważniejsze dolegliwości. Najniebezpieczniejszym składnikiem smogu jest ozon, gaz o silnych właściwościach toksycznych i aseptycznych.

W czystej postaci wykorzystuje się go do wyjaławiania wody (na przykład w basenach) czy sterylizacji pomieszczeń. Naturalnie występuje w wyższych warstwach atmosfery, pełniąc funkcję filtra pochłaniającego emitowany przez słońce ultrafiolet. Ale kiedy pojawia się w nadmiarze we wdychanym przez nas powietrzu, staje się śmiertelnie groźnym zabójcą.

Z badań przeprowadzonych przez zespół profesora ­Richarda O’Haira z Uniwersytetu w Melbourne wynika, że ozon nasila powstawanie w wyściółce płuc wolnych rodników. Z kolei ich podwyższona produkcja jest do tego stopnia destrukcyjna, że może zainicjować rozwój nowo­tworu czy chorób serca. Podobnie niebezpieczna jest obecność w powietrzu pozostałych wspomnianych substancji.

Jak smog znajduje ofiary?

Toksyczną mieszanką gazów, metali ciężkich i pyłów oddychają przez kilka miesięcy w roku mieszkańcy najbardziej zanieczyszczonych miast świata. Na szkodliwe działanie smogu szczególnie narażeni są alergicy, astmatycy, osoby starsze oraz pracujące fizycznie, a także dzieci.

Jak mówi dr hab. Mariola Jabłońska, maluchy „wyłapują” z powietrza wszystko, co najgorsze. Ich głowy znajdują się dokładnie na wysokości rur wydechowych autobusów. Ponieważ dużo się ruszają, szybciej oddychają (i to zazwyczaj przez usta, a nie przez nos, który flirtuje przynajmniej część zanieczyszczeń).

Pyły powodują, że kilkulatki coraz częściej cierpią na alergie oraz choroby układu oddechowego, dokucza im też zapalenie spojówek. Wdychanie „trującego” powietrza sprawia, że aż czterokrotnie wzrasta ryzyko zachorowania przez dziecko na astmę, pojawiają się także problemy z koncentracją i pamięcią.

Toksyczny Tour de Pologne

Niektórzy z nas uważają, że smog to problem przede wszystkim potężnych, wielomilionowych metropolii, takich jak Pekin czy Los Angeles. Nic bardziej mylnego. Światowa Organizacja Zdrowia (World Health Organization, WHO) uznała niedawno Polskę oraz Bułgarię za najbardziej zanieczyszczone państwa w Unii.

Jak wynika z raportu Europejskiej Komisji Gospodarczej, smog skraca życie mieszkańców południowych regionów naszego kraju o ponad 12 miesięcy! Ze szczególnie trującego powietrza słynie Kraków. Dopuszczalne normy dla pyłu zawieszonego i benzo­pirenu są w tym mieście nieustannie przekraczane, i to często kilkunastokrotnie. To tak, jakby każdy krakowianin – nawet dziecko – wypalał rocznie tysiąc papierosów.

Choć o tym problemie mówi się głośno od paru lat, poziom szkodliwych substancji wcale się nie zmniejszył, a wręcz przeciwnie, wciąż pobijane są nowe rekordy. Jeden z nich padł w grudniu ubiegłego roku – w podkrakowskiej Skale ilość zanieczyszczeń w powietrzu była dwudziesto­krotnie większa od standardów WHO!

Na początku tego roku na niechlubne smogowe wyżyny wspięły się także inne polskie miasta, w tym Warszawa. W stolicy dopuszczalna norma pyłu PM10 została przekroczona o ponad 500%, a PM2,5 – o niemal 800%. W związku z tym uruchomiono darmowy transport publiczny, a przechodnie spacerowali po ulicach z maskami na twarzach.

W tym samym czasie wrocławski magistrat apelował do mieszkańców, by w miarę możliwości nie wychodzili z domów, ponieważ stężenie zanieczyszczeń było sześć razy wyższe od tego, które uznaje się za bezpieczne dla zdrowia.

Jeszcze dramatyczniej sytuacja wyglądała w Radomsku, Rybniku, Żywcu, Zabrzu, Częstochowie i Wodzisławiu Śląskim. Czy da się naprawić atmosferę? Jak możemy bronić się przed brudnym powietrzem? Oczywiście najlepszą metodą walki ze smogiem byłoby zminimalizowanie poziomu zanieczyszczeń w miastach. Brytyjczycy – nauczeni tragicznym doświadczeniem z 1952 roku – radykalnie zmienili podejście do ochrony środowiska, co pozwoliło im wyeliminować problem smogu.

Niestety, nad Wisłą nie będzie to takie proste. Mimo licznych inicjatyw społecznych i medialnego szumu Polacy nie potrafią wyzbyć się wieloletnich przyzwyczajeń. Palenie byle czym w byle jakich piecach nadal uważa się za przejaw oszczędności i praktyczności, w zasadzie bezkarny jest także proceder wycinania przez właścicieli samochodów filtrów z silników Diesla.

Przed istniejącym smogiem możemy bronić się na kilka sposobów. Jeśli mieszkamy na obszarze największego zanieczyszczenia powietrza, w okresie maksymalnego stężenia trujących substancji najlepiej pozostać w domu i zamknąć okna. Rozsądnym pomysłem będzie też zaopatrzenie się w specjalną maskę i korzystanie z niej w razie konieczności wyjścia na zew­nątrz. Ważne jest, aby unikać niepotrzebnego wysiłku fizycznego, ponieważ im szybciej oddychamy, tym więcej pyłu dostaje się do płuc.

Nie zapominajmy również o odpowiedniej diecie, bogatej w witaminę E oraz inne antyoksydanty. Jednak aby na zawsze pozbyć się truciciela, musimy przede wszystkim – niezależnie od tego, gdzie znajduje się nasz dom – zmienić swoje myślenie o ochronie środowiska. W przeciwnym wypadku będziemy nadal przegrywać walkę ze smogiem.

Zobacz również

  • Dotkliwy ból nadgarstka, obrzęk, mrowienie palców dłoni, osłabienie chwytu – te objawy świadczą o tzw. cieśni nadgarstka. Pomogą ćwiczenia – wykonuj je codziennie nawet, gdy nie odczuwasz... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.